Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 273 516 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kinga Baranowska - Dhaulagiri 2007 fotogaleria.

środa, 26 września 2007 10:42
Zapraszam na pokaz pierwszych zdjęć z wyprawy Kinga Baranowska - Dhaulagiri 2007.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kinga Baranowska - Dhaulagiri 2007 /part 1. Version polish and english /

wtorek, 25 września 2007 13:07
News from the expedition HIMALAYA 2007 - DHAULAGIRI
Dodo Kopold (Słowacja) 
 Dodo 22.9.2007
We leave Kathmnadu
22 September 2007
Our 4-day sightseeing stay in Kathmandu finished. Yesterday Katka went home and Kinga came from Poland.

 Dodo 23.9.2007
Dhaulagiri BC
23 September 2007
We arrived to base camp (4.750m) this morning. The flight from Pokhara took us only 40 minutes. The helicopter had unloaded us cca 1 km from the desired place so we spent the most of the day carrying our numerous luggage.

 24.9.2007
Second day in BC
25 September 2007
Our second day in base camp. It's on the moraine in 4750m. At the moment we are several expeditions here with the same aim - Dhaulagiri northeast ridge.

Dhualagiri
Dhaulagiri ("Biała Góra") - szczyt w Himalajach o wysokości 8167 m n.p.m. oddzielony od pobliskiej Annapurny głęboko wciętą doliną rzeki Kali Gandaki. Jest siódmym co do wysokości ośmiotysięcznikiem świata i do tej pory niezdobytym przez żadną Polkę.
Szczyt został zdobyty w 1960 roku przez wyprawę szwajcarską m.in. przez Kurta Diembergera, zaś pierwszego i jak do tej pory jedynego zimowego wejścia na Dhaulagiri dokonali Polacy: Jerzy Kukuczka i Andrzej Czok w 1985 roku. Na szczycie do tej pory stanęło 10 polskich wspinaczy.
Baza pod Dhaulagiri leży na wysokości ok. 4700 m. Droga prowadzi najpierw przez uszczelniony lodowiec trawersem pod wielką charakterystyczną turnią Eiger i w miarę jak staje się coraz bardziej stromy zmienia się w lodospad - kawalkadę brył lodu, szczelin, seraków.
Obóz I leży na wygodnej, rozłożystej i bezpiecznej przełęczy na wysokości 5850 m.
Z obozu I do obozu II na wysokość 6400 m droga wiedzie polami śnieżnymi wśród mało wybitnych seraków i nielicznych szczelin, zaś powyżej obozu II droga prowadzi idealnie filarem północno-wschodnim i jest bardzo stroma. Zbyt duża ilość śniegu powoduje zagrożenie lawinowe a jego brak i wylodzenie powodują, że odcinek jest trudnym technicznie stokiem lodowym. Ekspozycja filara powoduje, że z trudem znajduje się miejsce na platformę gdzie powstaje z reguły obóz III (7400 m). Z obozu III następuje atak szczytowy.

Planowana droga na szczyt.

Kinga Baranowska - dziennik cz.1 - expedition HIMALAYA 2007 - DHAULAGIRI
 21.09.2007
Od paru godzin jestem w Kathmandu - stolicy Nepalu. Tym razem wyruszam na zdobywanie Dhaulagiri - ośmiotysięcznika położonego w zachodniej części Nepalu.
Jestem w teamie wraz z Dodo Kopoldem, z ktorym to mialam przyjemnosc rowniez wspinac sie w tym roku na Nanga Parbat. Oprócz nas na wyprawie będzie dwójka zaprzyjaźnionych Francuzów - także poznanych pod Nangą, i z nimi właśnie jesteśmy na wspólnym 'permicie' na Dhaula.
Tylko jeden dzień będę w Kathmandu, jutro lecę do Pokhary, a stamtąd, jeśli pogoda pozwoli, helikopterem bezpośrednio do bazy.

 22.09.2007
Dziś przyleciałam do Pokhary, jednego z większych miast Nepalu i chyba o wiele przyjemniejszego niż Kathmandu...
Lot trwał 'aż' 20 minut, zaś Pokhara, tak jak i Kathmandu przywitało nas żarem z nieba (ok. 30 st.C) oraz gwałtowna ulewą w ciagu dnia, prawie jak w tropikach.
Jutro z samego rana szykujemy się do wylotu helikopterem bezpośrednio do bazy na 4750 m. Dziś więc ostatnie piwo i prysznic w 'cywilizacji', od jutra przez następne parę tygodni będziemy brudasami ;-)

 23.09.2007
Już przed 8 rano wylądowaliśmy helikopterem w bazie, a właściwie kilometr od bazy, na lądowisku. Nasze 700 kg zostało wyrzucone na morenę (4750 m n.p.m.), Wysiedliśmy ja i Dodo oraz nasi kucharze, po czym helikopter odleciał i zostaliśmy z całym naszym dobytkiem jak na Marsie. Wokół tylko śnieg, lód i skała... I temperatura niższa o jakieś 30 st. Cały dzień nosiliśmy nasze rzeczy do bazy. Nie ma tu żadnych porterów, ale na szczęście pomogli nam kucharze. Jestem padnięta i od rana chodzę jak pijana, ruchy mega spowolnione... Postawiliśmy mesę i kuchnię, mamy gdzie spać i jeść :) W bazie naliczyłam kilkunastu wspinaczy z całego świata. Jesteśmy bliskimi sąsiadami z Francuzami poznanymi na Nanga Parbat. Drugi, odległy koniec bazy zajmują Japończycy, jak to zwykle bywa - separują się :)

  24.09.2007 Dhaulagiri base camp, 4750 m
Cześć!

Dziś jesteśmy drugi w dzień w bazie pod Dhaulagiri, 4750 m n.p.m. Przylecieliśmy wczoraj helikopterem z Pokhary, jest to ok. 40 min lotu.
Baza jest na morenie i w tym momencie jest tu kilka ekspedycji, jakies kilkanaście osób, które mają ten sam cel – zdobyć Dhaulagiri północnowschodnim grzbietem.
Wczoraj mieliśmy mnóstwo roboty z założeniem bazy, gdyż wszystkie nasze rzeczy były kilometr od miejsca gdzie chcieliśmy postawić base camp. Trzeba je było wszystkie przenieść.
Bardzo dużo pracy mieliśmy z wykopaniem platform pod mesę, kuchnię, nasze namioty do spania i było to dla nas dużo jak na pierwszy dzień tutaj. Szczególnie dla mnie, gdyż 2 dni wcześniej byłam jeszcze w Warszawie.
Nasz plan na najbliższe dni głównie zależy od pogody. Dziś leje i śnieży od rana. Jak się przejaśni – wyjdziemy do jedynki (5700 m) by się aklimatyzować, potem napiszę co robimy dalej.

Buziaki
Kinga
Dodo Kopold

PS. Kilka zdjęć pojawi się na stronie niebawem.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kinga Baranowska - mini wywiad.

wtorek, 25 września 2007 12:10

Kinga Baranowska - krótko i na temat


Nanga Parbat to Twój trzeci ośmiotysięcznik. Czy masz swój osobisty ranking dla tych szczytów, jeśli chodzi o trudności, z jakimi musiałaś się zmierzyć podczas poszczególnych wypraw? Czy też po prostu każda była inna i nie jesteś w stanie ich w ten sposób „poszeregować”?

Nie ma co owijać w bawełnę. Wiadomo, że Cho Oyu jest najprostsze, Broad Peak to śnieżne strome pola – mimo to wiele osób z nich spada, a Nanga jest jeszcze bardziej stroma, trudniejsza i schodzą nią co jakiś czas lawiny. Jednakże w wysokich górach nic nie jest takie oczywiste. Na tzw. trudności składa się cała masa czynników, a nie tylko przewieszona ściana. Ja właśnie najgorzej wspominam Cho, bo kojarzy mi się z zimnem, wiatrem i odmrożeniami. Może trafiłam na taki sezon, a może kilka lat temu miałam o wiele mniej doświadczenia w organizowaniu tego typu wypraw, w ustalaniu logistyki i taktyki zdobywania ośmiotysięcznika – nie wiedziałam chociażby, jak na tej wysokości zachowa się mój organizm. Nie było się też kogo zapytać, bo oprócz „starych wyjadaczy” nikt z naszych znajomych na ośmiotysięczniki nie jeździł.

Zdobycie Denali traktowałaś jako aklimatyzację przed spotkaniem z Nanga Parbat. Czy z perspektywy czasu uważasz taką taktykę za słuszną? W końcu przygotowywanie się do wyprawy na szczycie, znajdującym się na innym kontynencie nie należy bynajmniej do kanonu.

Taktyka jak najbardziej słuszna i myślę, że jeszcze nie raz tak postąpię. Kiedy już organizujesz którąś z kolei wyprawę, kontynent nie ma znaczenia. Jedyna trudność jest taka, że trzeba przygotować dwa projekty, poza tym odczuwa się różnicę czasu (13 godz. w tym przypadku) oraz jest to droższe. Chcieliśmy razem z Piotrem Pustelnikiem wejść na szczyt  – oprócz pokonania drogi normalnej –  West Ribem albo Cassinem, ale przeliczyliśmy się, jeśli chodzi o czas. Mieliśmy go po prostu za mało na dwie drogi.


Na szczycie Nanga Parbat. Fot. arch. Kinga Baranowska



Na swojej stronie www piszesz: „Chyba pokuszę się o jakiś artykuł dotyczący różnych zachowań i reakcji męskich w stosunku do mnie…” To dość intrygująca zapowiedź.

Tak.. Pewnie kiedyś go napiszę. Teraz powiem tylko, że faceci bardzo różnie reagują na kobiety w górach wysokich. Niektórzy obserwują z podziwem, bo jakby nie było, to nie jest popularny „sport” wśród kobiet (na Nandze byłam jedyną kobietą). Niektórzy z góry zakładają, że będę wszystko opóźniać (na szczęście się mylą),  gdy zaś przychodzę do obozu o wiele wcześniej niż mój partner, to zdarza mi się usłyszeć, że to pewnie on wszystko za mnie dźwiga. Innym nie pasuję do wizerunku „bohatera narodowego”, tzn. boją się, że wejście kobiece umniejszy wartość ich sukcesu. Tak było w przypadku Chilijczyków, byłam takim „pałętającym się” dziewczęciem, a oni przecież chcieli zostać pierwszymi zdobywcami Nangi w swoim kraju. Mogłabym tu jeszcze parę przykładów wymienić, ale staram sobie nie zawracać tym głowy. Podchodzę do tego z uśmiechem i szczęśliwie rzadko trafiam na takich facetów.

Czy masz już sprecyzowany następny cel w Himalajach?

Nie. Chodzi mi po głowie kilka różnych pomysłów, nie wiem jeszcze, na co się zdecyduje. Zależy to również od tego, z kim pojadę. 

Mini wywiad pochodzi z sierpniowych Gór 8 (159) 2007. Dzisiaj już wiemy, na który z pomysłów Kinga się zdecydowała i z kim pojechała na wyprawę...
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

XII Przegląd Filmów Górskich 2007.

sobota, 15 września 2007 5:26

XII Przegląd Filmów Górskich 2007, 20-23 września, Szklarska Poręba/Śnieżka

Przegląd Filmów Górskich 2007Czekamy na filmy!

Główny sponsor festiwalu: HiMountain  www.himountain.pl.

Tegoroczna edycja Przeglądu zaplanowana została na 20-23 września. Zwyczajem roku ubiegłego zrobimy także ekscytujący support w postaci prezentacji najciekawszych filmów w Szklarskiej Porębie (piątek 14 września) i nocnej projekcji na Śnieżce (w sobotę 15 września).

Zapraszamy wszystkich, którzy chcieliby zaprezentować swoje produkcje, do nadsyłania filmów na nasz adres. Filmy powinny być przygotowane w standardzie DVD, w dwóch egzemplarzach. Do każdego filmu koniecznie trzeba dołączyć wypełniony formularz zgłoszeniowy. Formularz i regulamin konkursu dostępny jest na stronie
www.przeglad.ladek.pl.

Już teraz zapowiadam sporo atrakcji, najnowsze filmy z festiwalu w Kendall i koncert De Press.

Zapraszam
Zbyszek Piotrowicz 
www.przeglad.ladek.pl

Pobierz regulamin konkursu filmowego polski/english (doc, ok. 1 MB)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Everest 2000 British Army expedition.

poniedziałek, 10 września 2007 11:43
Zapraszam na super film o zdobywaniu Everestu, ten krótki filmik przedstawia wyprawe British (Reserve) Army Expedition pod patronatem HRH Prince Charles. Wyprawa zdobywała Everest od strony północnej tybetańskiej, Everest from the North side Tibet.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 25 listopada 2017

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

O moim bloogu

o Everescie.. to blog o wyprawie na dach świta o marzeniu .. o zdobywcach, himalaistach, wyprawach, trekkingu, podróżach na koniec świata..

Kontakt


hidentity.org

Ulubione strony

Subscribe


AddThis Feed Button


structured settlements



Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pokochasz.pl